O tempo

Nastał wreszcie ten czas, gdy nie musimy zazdrościć pogody mieszkańcom

łodzie z turystami w pobliżu jaskiń w Lagos

krainy morza i słońca – pogoda w Krakowie i Lizbonie jest mniej więcej podobna. W Gdańsku to nawet nie muszą zazdrościć Lizbończykom bryzy, a my w „królewskim, stołecznym”, no cóż, wdychamy, co wdychamy.
Ja chciałem dziś trochę właśnie o pogodzie. Słowo to brzmi po portugalsku następująco – o tempo i oznacza pogodę, ale nie tylko. Oznacza też czas i jednego ze znaczeń domyślamy się z kontekstu. Pomyślałem, że obok saudade, tempo jest kolejnym, ważnym słowem kluczem do zrozumienia krainy morza i słońca. Gdy byliście lub będziecie kiedyś w Portugalii, odczujecie dogłębnie, jak płynie tam czas tak mocno związany z pogodą, że połączył się z nią na zawsze w jednym słowie. Odczujecie to zapewne najbardziej akurat nie w mieście takim jak Lizbona, ale w niezliczonych miastach, miasteczkach i miejscowościach, czyli vilas i aldeias.
Swój dzisiejszy czas też związałem z pogodą. Założyłem koszulkę z rybakami łowiącymi ryby w oceanie i wprawdzie bez bryzy, ale nad jeziorem, poczułem się przez chwilę, jak w takiej małej miejscowości, których wiele na portugalskim wybrzeżu, choć i te w głębi kraju niczym nie ustępują i m urokiem. Uroku mojego wieczoru dopełni natomiast płyta À Capella Casadefado, kupiona w Coimbrze i odczucie polskiego saudade mam już dziś zapewnione.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *